Wrażenia z Malejowiec.

Kacper Krasicki


wykorzystanie materiałów tylko za zgodą autora.


на русскомна польском

 

Na prośbę wybitnego historyka sztuki i erudyty Pana Sergieja Kotielko z Odessy postanowiłem napisać kilka słów o mych osobistych wrażeniach z pobytu w Malejowcach koło Kamieńca Podolskiego w dawnej Guberni podolskiej
 

  Wrażenia z Malejowiec.
 

 

Od wczesnego dzieciństwa zawsze słyszałem o pałacu i majątku w Malejowcach. Ponieważ moja rodzina Orłowscy herbu Lubicz zostali zmuszeni opuścić  Malejowce i Ukraine w 1917/18 latach a mój Dziadek Karol Stefan hrabia Orłowski urodził się w 1914 we Francji i nigdy nie był w Malejowcach, to miejsce to, jak to bywa w przekazach rodzinnych, przeobraziło się w miejsce mityczne, Arkadie szczęśliwości. W rodzinie mówiło się sporo o tym Raju Utraconym, którego pozbawili mego Pradziadka Xawerego i jego Brata Mieczyslawa Bolszewicy. Oprócz mego Dziadka Karola nikt w rodzinie nie interesował się za bardzo prawdą historyczną, toteż relacje o Malejowcach i Jarmolińcach /drugi majątek Orlowskich oddalony od Malejowiec jakieś 50 km/ były fragmentaryczne i bałamutne. Oczywiście opowiadano o olbrzymich majątkach ziemskich, bogatych kluczach, które małemu chłopcu działały na wyobraznie i utwierdzały w mniemaniu ze bogactwo ziem Orłowskich na Ukrainie dorównywało prawie że Branickim z Białej Cerkwi, Potockim z Peczary i Antonin, Sobańskim z Obodówki, Dzuryna i Sumówki Grocholskim z Pietniczan i Strzyżawki, Mańkowskim z Borowki i innym. Karol Orłowski w swych wspomnieniach rodzinnych opisał rezydencje w Malejowcach, choć pierwszym był bardzo zasłużony dla historii architektury na dawnych kresach Rzeczpospolitej Szlacheckiej, Roman Aftanazy. Opis prawie wyłącznie uwzględniał pałac i park. Oczywiście w XIX wieku i do Rewolucji Bolszewickiej zachowały się ogólnikowe wzmianki różnych pamiętnikarzy o pobycie w Malejowcach czy Jarmolińcach, ale nie wnosiły one wiele wiadomości. Szkoda ze obecnie archiwum Orłowskich, które w części ocalało nie jest dostępne dla badaczy.
Do czasu trwania reżimu sowieckiego wizyta w Malejowcach była oczywiście niemożliwa. Warto podkreślic dla rosyjskiego czytelnika tych słów, ze Polacy siłą wyrzuceni z Ukrainy, która zasiedlali od XV wieku, /Orłowscy zjawili się na samym końcu XVII wieku/ zawsze po Rewolucji 1917 pragnęli wrócić lub odwiedzić ojczyste strony. Jeszcze dla mego Dziadka Orłowskiego Ojczyzną nie była Polska centralna, Francja czy nawet  Argentyna, lecz jak zawsze mi to podkreślał Ukraina, której nie dane mu było zobaczyć nigdy. Bedąc sparaliżowanym na wózku starcem prosił tuz przed smiercią o możliwość udania się na Ukraine w epoce pierestrojki Gorbaczowa. W mym archiwum posiadam pocztówke z motywami stepu ukraińskiego napisaną przez Jego Ojca do mego Dziadka — Xawery Orlowski napisał że zadaje sobie pytanie czy kiedykolwiek jeszcze przed śmiercią ujrzy Podole?  Nie ujrzał. Zmarł na emigracji w 1926.
Niepodległość Ukrainy otworzyła granice, zamknięte tak naprawdę od 1917 roku. Od 1989 Polacy odwiedzają masowo Ukraine i to nie tylko te setki tysięcy ludzi, których korzenie są ukraińskie, białoruskie czy litewskie. Co roku łatwiej jest podróżować po ukraińskiej prowincji, ale infrastruktura dróg oraz jakość hoteli są jeszcze znacznym utrudnieniem w zwiedzaniu Ukrainy.
Ja sam od kilku lat wraz z mym kuzynem Hrabią Michałem Sobanskim z Obodówki i Guzowa odwiedzam Ukraine.  Do dawnego Wielkiego Ksiestwa Litewskiego udałem się na zaproszenie Książąt Radziwiłłów – najwybitniejszego rodu dawnego Wielkiego Księstwa Litewskiego a może i całej dawnej Polski.
Malejowce po raz pierwszy  zobaczyłem kilka lat temu. Gdy fatalną droga z Kamieńca Podolskiego ukazała się, znana mi z fotografii i sztychów, panorama jaru malejowieckiego poczułem spore wzruszenie. Byłem jednak jednym z pierwszych potomków ostatniego faktycznego właściciela Xawerego, który się tutaj zjawił. Prawie po stu latach. Przez sto lat łatwiej Orłowskim było dojechać do Patagonii czy Kenii niż postawić stope we własnym majątku bezprawnie odebranym przez dekrety sowieckie. Pierwszą, która dotarła była Xawerego córka — Maria z Orłowskich Okęcka. Udaliśmy się do parku i pałacu, w którym teraz mieści się sanatorium dziecięce. Szybko nawiązałem kontakt z Panią Nastją Jun, ktora pochodzi z Malejowiec i założyła Stowarzyszenie chroniące dziedzictwo kulturowe tego regionu. Dzięki Niej, jej rodzinie, dyrekcji sanatorium mogłem zwiedzić i zobaczyć wszystko co chciałem. Dzięki takim ludziom, którzy ratują dziedzictwo kulturalne tej ziemi, mogę uwierzyć w lepsze jutro dla Ukrainy. Tacy ludzie, których wielu spotkałem w trakcie mych peregrynacji ukraińskich, to sól tej ziemi. Życzliwi, gościnni i przyjazni. Co roku staram się odwiedzać te ziemie.
Zespół parkowo-pałacowy w Malejowcach należy do nieżle zachowanych na Ukrainie objektów zabytkowych. Oczywiście tylko i wyłącznie jeśli porównamy to z innymi zabytkami, które w 95% zostały zniszczone przez barbarzyństwo bolszewickie. Smutne to słowa, ale dla człowieka wywodzącego się z kultury chrzescijańskiej i europejskiej wprost nie do uwierzenia jest do jakich strat i zniszczeń doprowadził komunizm na Ukrainie. W większości wypadków w miejscu gdzie przed 1917 rokiem stały piękne dwory, pałace, zamki otoczone wspaniałymi parkami, zastawaliśmy ruiny i sprofanowane kościoły. Komuniści twierdzili ze niszcza stare symbole feudalizmu by przychylić nieba chłopom. Znam kondycje chłopstwa w całej chyba Europie, ale takiej biedy, jaką w niektórych miejscach widziałem nie ma w reszcie Europy. Na tym tle ponurym Malejowce tym bardziej jaśnieją. Pałac miał szczęście. Zaraz po Rewolucji został uratowany przed pogromem przez jakiegoś kulturalniejszego Bolszewika, a potem przemianowany na sanatorium, którego kierownictwa starały się dbać o substancje. Remonty wnętrz pałacu były dokonane bez nadzoru konserwatora zabytków, ale może na Ukrainie nie ma obowiązku remontować zabytków zgodnie z arkanami sztuki. Niestety ciągle brakuje pieniędzy by zrobić prawdziwy remont pałacu i przede wszystkim skończyć z tą potworną, szkaradną manierą nakładania farby na farbe przez dziesiątki lat! W rezultacie okna, framugi, detale architektoniczne, etc pokryte są kilkucentymetrową farbą, która zniekształca linie architektoniczne i niszczy forme. Szkoda bardzo ze zabytkowe oficyny, stajnie zbudowane z ciosanego piaskowca popadają w ruine i za 10 lat się rozpadną. Stoją bez remontu od bez mała stu lat!
Sam pałac na zdjęciach wydaje się o wiele większy niż jest w rzeczywistości. W założeniu był przeznaczony do zamieszkania przez jedną raczej nieliczną rodzine, która miała być otoczona zbytkiem zapewnianym przez liczną służbe na co wskazują liczne dependencje i oficyny dworskie, własną apteka dworska, która słuzyła także poddanym Orłowskich. Zaprzecza to tezie bolszewickiej ze polscy ziemianie nie troszczyli się o własnych chłopów. Zwraca uwagę mała względnie sala balowa, która wskazuje ze w końcu XVIII wieku Orłowscy nie zamierzali odgrywać większej roli towarzysko-politycznej na Podolu. Było tez tak w istocie, ponieważ wdowa po pierwszym użytkowniku pałacu  Janu-Onufrym Orlowskim zimy spędzała raczej w Nicei. Wieża ciśnień z przełomu XIX i XX wieków wskazuje że w pałacu dysponowano bieżącą wodą – wielka rzadkość i luksus w tamtych czasach.
Pałac w Malejowcach jest perełką architektury neoklasycystycznej, ale prawdziwym skarbem i zabytkiem jest park malejowiecki, który jak twierdzi Michal Sobanski miał być dużo większym w swym pierwotnym założeniu. Położony w  malowniczym jarze, z dużą ilością płynącej wody i arboretum wskazuje na maestrie twórcy założenia parkowego. Ponieważ na Ukrainie panuje osobliwy zwyczaj zasłaniania wszystkiego co piękne a odkrywania wszystkiego co brzydkie /np. bloki mieszkaniowe/, tak pałac jak i park są całkowicie zarośnięte, tak ze trudno sobie nawet wyobrazić jak pięknym byłby ten objekt, gdyby można by było zrobić wycinke samosiejek zachwaszczających park. Zaproponowałem ze na własny koszt doprowadzę park do porządku, ale okazało się ze w tym miejscu zapomnianym przez władze centralne i historie nie wolno niczego wycinać bez zgody władz, które takich zezwoleń nie wydają. Kto zna lezące na uboczu Malejowce, do których dojechać nie zawsze jest łatwo, uśmiechnie się tylko smutno.

 Może w tym roku uda mi się tam pojechać?

 

Kacper Krasicki, prawnuk ostatniego faktycznego pana na Malejowcach i Jarmolincach, hrabiego Xawerego Lubicz-Orlowskiego.

Warszawa, 12.02.2012

 

 

 

 

Добавить комментарий

Ваш e-mail не будет опубликован. Обязательные поля помечены *