Borówka. Wizyta potomka.

Andrzej-Emeryk Mańkowski


Wykorzystanie materiałów tylko za zgodą autora.


на русскомна польском


Анджей-Эмерик Маньковский


Wizyta w ZSRR
(z niedawnej przeszłości)

W lecie 1988 roku (rok po lądowaniu Mathiasa Rusta na Placu Czerwonym) byłem na wakacjach w ZSSR. Wraz z grupą studentów z Politechniki Warszawskiej przez 3 tygodnie pracowałem w Moskwie, a następnie wziąłem udział w wycieczce do kijowa i Petersburga (Leningradu). Pojechałem do Rosji na cały miesiąc tylko po to żeby wyruszyć na Podole. Inaczej nie byłoby to możliwe. Podróżować do Rosji można tylko zorganizowanymi grupami razem z sowieckimi „aniołami stróżami”.
W Kijowie udało mi się odłączyć (razem z kolegą z Warszawy) od grupy, kupić bilety i wsiąść do podmiejskiego pociągu, który jechał przez Winnice aż do Zmierzynki (Żmerenki). Tam na peronie stał inny pociąć – do Odessy. Dojechaliśmy do Wapniarki, która jest pierwszą po Jurkówce (Majątkiem mojego pradziadka Józefa Mańkowskiego) stacją na trasie do Odessy. Wysiadłem tam późnym wieczorem i poszedłem pieszo do Tomaszpola (około 20 km). Przed świtem odpocząłem koło drogi 3 godziny i ruszyłem dalej. W pewnym momencie zatrzymała się ciężarówka i kierowca, zwracając się do nas per „chłopcy” (podobnie jak po polsku), a nie „rebiata” jak to miało miejsce w Moskwie, spytał czy nie wiemy jak dojechać do cegielni w Krasniosiółce (majątku Lipkowskich, z których pochodziła moja praprababka Mańkowska). Wyciągnęliśmy mapę i wspólnie omówiliśmy drogę.
Z Tomaszpola pojechaliśmy jeszcze 15 km autobusem do Borówki. W Borówce pytałem gdzie stał przed rewolucja „duży dom w którym mieszkali Polacy”. W odpowiedzi jakiś młody kierowca kołchozowej ciężarówki powiedział, że „pałac pana Mańkowskoho” stał tam gzie teraz jest przedszkole.
W przedszkolu spotkałem nauczyciela biologii i chemii, który pomógł mi znaleźć starą cegłę monogramem EM.
Nauczyciel (z którym utrzymywałem potem miłe kontakty i pamiętam, że jego córka była sanitariuszką w czasie wojny w byłej Jugosławii) chodził z nami przez pół godziny aż w końcu przy ścianie pewnego domu natknęliśmy się na kilka leżących cegieł. Takich cegieł już nikt nie robi – tylko pan Mańkowski. On zaproponował żebym wziął ze sobą jedną z nich. Nauczyciel bez trudu domyślił się, ze jestem krewnym Emeryka Mańkowskiego. Zapytałem czy może mi coś powiedzieć na temat przedrewolucyjnych relacji pomiędzy nim a mieszkańcami. On tłumaczył, że urodził się w 1927 roku i pamiętać nic nie  może, ale jego ojciec mu opowiadał, że pan Mańkowski to dobry gospodarz, dawał chłopom kredyty na rozwój gospodarstw i jeżeli były one wykorzystywane nie żądał zwrotu pieniędzy, jeżeli natomiast nie były dobrze wydane, to domagał się zwrotu kredytu w wyznaczonym terminie.
Jeżeli ktoś wyniósł z pańskiego pola worek zboża to „Pan Mańkowski sprawdzał czy na przykład ze zboża zostały zrobione dla dzieci kluski — i wtedy nie było żadnych konsekwencji, natomiast jeżeli zboże zostało zaniesione do karczmy i przepite, wtedy – „było gorzej”. Wspomniał też, że w czasie I wojny światowej ze dworu do domów, z których chłopi zostali zabrani do armii przysyłane było porąbane drzewno na opał a zimę. W czasie II wojny nie było już w Borówce nikogo kto by pomyślał żeby pomóc w takiej samej sytuacji.
W sumie byłem w Borówce mniej niż godzinę. Widziałem cegielnię, młyn i jakieś bardzo stare zabudowania gospodarcze. Kiedy chciałem już wracać, zostałem aresztowany przez milicjanta. Chciał zobaczyć „pozwolenie” na przyjazd do Borówki. Wszyscy obcokrajowi turyści są zobowiązani do posiadania takiego pozwolenia. Po doświadczeniach z 1987 roku z Litwy, kiedy próbowałem to załatwić, wiedziałem, że nikt mi go nie wyda i nawet nie próbowałem w tym roku o nie prosić.
Starym autobusem (bo „dyżurna maszyna” się „złamała”) pojechaliśmy z nim do Mohylowa Podolskiego. Po drodze widzieliśmy cukrownie w Mojówce Wacława Mańkowskiego i podziwialiśmy piękne krajobrazy. W komisariacie milicji w Mohylowie rozmawialiśmy z oficerem, który zadawał bardzo szczegółowe pytania i wszystkie odpowiedzi zapisywał. Pytał czy chcielibyśmy spędzić w areszcie 48 godzin. Wytłumaczyliśmy, że nie mamy na to czasu gdyż jesteśmy członkami oddziału bojowników studenckich oddziałów budowlanych, pracowaliśmy w Moskwie i wraz z grupa jedziemy na wycieczkę do Leningradu – miasta rewolucji i dlatego musimy się spieszyć.
Milicjant z Borówki, który nas aresztował, w momencie kiedy dowiedział się, ze mam na nazwisko Mańkowski uspokoił się nagle i przestał krzyczeć (wcześniej o tym nie wiedział bo nie przeczytał łacińskich liter w moim paszporcie) doszedł widocznie do wniosku, ze nie jesteśmy zupełnie obcymi ludźmi, ale „swoimi”.
O trzech godzinach od chwili aresztowania byłem już wolny. Milicjant z Borówki zapytał oficera czy nie należy nas odwieźć na dworzec powiedział, że sami trafiliśmy do Borówki więc sami też będziemy umieli wrócić do Kijowa.

Cegła jest u mnie w mieszkaniu w Warszawie.

 

3 thoughts on “Borówka. Wizyta potomka.

  1. Ищу способ связаться с Анджеем-Эмериком Маньковским. Интересуют его корни по линии Липковских. Речь идёт о семействе Скаржинских. Антонина Скаржинская-Липковская.
    Подробно цель моих интересов поясню в письме.

Добавить комментарий

Ваш e-mail не будет опубликован. Обязательные поля помечены *